Orochimaru stał oparty o drzewo i ciężko dyszał. Kątem oka rozglądał się dookoła w poszukiwaniu ukrytych ninja, następnie spojrzał w dół na ręce mrużąc oczy ze złości.
- Na co mi one kiedy nie mogę się nimi bronić?!
Sfrustrowany opadł na miękką trawę pozwalając sobie na odpoczynek.
Przegrana bitwa i ucieczka kosztowały go wiele energii, a doznane obrażenia pomnażały konflikt wewnętrzny, który teraz przeżywał. " Tego wszystkiego mógłbym uniknąć gdyby tylko Tsunade zgodziła się uleczyć mi te cholerne kończyny".
Jego klatka piersiowa unosiła się dynamicznie w górę i w dół łapczywie wdychając powietrze.
Wzrok utkwił w chmurach skupiając myśli na obmyśleniu nowego planu, który by nie zawiódł.
Nagle piękny widok nieba spowił cień dziwnie przypominający twarz Jiraiyi.
Wyszczerzając oczy w zdziwieniu podniósł się do siadu, gdy czyjś paluch pstryknął go w nos.
Rozmasowując obolałą część ciała spojrzał wzrokiem pełnym nienawiści na rozbawionego sannina.
Szybko rozważył możliwość odwrócenia jego uwagi i ucieczki ale wszystko wskazywało na to ze sannin nie zamierzał dać mu zwiać.
- Drugi raz mi nie uciekniesz sarenko, ze mną będziesz bezpieczna - zaśmiał się i zbliżył do Orochimaru.
- Na co mi one kiedy nie mogę się nimi bronić?!
Sfrustrowany opadł na miękką trawę pozwalając sobie na odpoczynek.
Przegrana bitwa i ucieczka kosztowały go wiele energii, a doznane obrażenia pomnażały konflikt wewnętrzny, który teraz przeżywał. " Tego wszystkiego mógłbym uniknąć gdyby tylko Tsunade zgodziła się uleczyć mi te cholerne kończyny".
Jego klatka piersiowa unosiła się dynamicznie w górę i w dół łapczywie wdychając powietrze.
Wzrok utkwił w chmurach skupiając myśli na obmyśleniu nowego planu, który by nie zawiódł.
Nagle piękny widok nieba spowił cień dziwnie przypominający twarz Jiraiyi.
Wyszczerzając oczy w zdziwieniu podniósł się do siadu, gdy czyjś paluch pstryknął go w nos.
Rozmasowując obolałą część ciała spojrzał wzrokiem pełnym nienawiści na rozbawionego sannina.
Szybko rozważył możliwość odwrócenia jego uwagi i ucieczki ale wszystko wskazywało na to ze sannin nie zamierzał dać mu zwiać.
- Drugi raz mi nie uciekniesz sarenko, ze mną będziesz bezpieczna - zaśmiał się i zbliżył do Orochimaru.
Ten zszokowanym wzrokiem lustrował rękę, która oplotła jego biodro i przyciągnęła go bliżej, chciał się wyrwać, ale gdy odwrócił głowę twarz pustelnika znajdowała się tylko parę centrymetrow od jego własnej.
Przez dłuższą chwilę obaj mężczyźni spoglądali na siebie z uwagą ciężko oddychając. Wzrok Orochimaru skupił się na ustach białowłosego, które ten zmysłowo oblizał.
- nawet o tym nie my... Jirayia widząc swoją niepowtarzalną okazję wepchnął język w usta czarnowłosego rękę przesuwając na tyłek.
Nie udało mu się ukryć uśmiechu wypływającego na usta, że po tylu latach nareszcie będzie mógł urzeczywistnić swoje erotyczne fantazje względem czarnowłosego.
Przez dłuższą chwilę obaj mężczyźni spoglądali na siebie z uwagą ciężko oddychając. Wzrok Orochimaru skupił się na ustach białowłosego, które ten zmysłowo oblizał.
- nawet o tym nie my... Jirayia widząc swoją niepowtarzalną okazję wepchnął język w usta czarnowłosego rękę przesuwając na tyłek.
Nie udało mu się ukryć uśmiechu wypływającego na usta, że po tylu latach nareszcie będzie mógł urzeczywistnić swoje erotyczne fantazje względem czarnowłosego.
Silne uderzenie w brzuch odepchnęło go w tył.
- Co ty do cholery robisz?! Zazwyczaj opanowana i wyrachowana twarz sannina przyjęła teraz kolor purpury.
Nie czekając na odpowiedź strząsnął rękę pustelnika ze swojego "kupra" i w pośpiechu oddalił się w głąb lasu.
- Co ty do cholery robisz?! Zazwyczaj opanowana i wyrachowana twarz sannina przyjęła teraz kolor purpury.
Nie czekając na odpowiedź strząsnął rękę pustelnika ze swojego "kupra" i w pośpiechu oddalił się w głąb lasu.
Nie uszedł daleko, jak usłyszał dreptanie i znowu ten irytujący głos.
- Może zawrzemy układ? - Jiraiyia w kilku susach znalazł się przed Orochimaru.
- Nie ma potrzeby.
Starał się go wyminąć ale ten chwycił go za rękę i wskazał w jakiś punkt przed nimi.
- Spójrz na ten las. Sądzisz, że uda Ci się go pokonać w nienaruszonym stanie?
- Jakoś się o to nie martwię. Rzucił chłodno.
- Orochimaru... - Poczuł ciepło na swoich policzkach gdy sannin chwycił go za podbródek. - Chyba nie jesteś aż tak głupi.
Białowłosy mówił to cicho, każde słowo wypowiadając tak, jakby chciał za wszelką cenę zmienić jego decyzję.
Czarnowłosy wyrwał twarz z uścisku i zmarszczył brwi w zastanowieniu.
- Co chcesz w zamian?
- Jak sądzisz? Poklepał się po kroczu.
Bezwstydnik...Orochimaru skrzyżował ramiona z niezadowoleniem i odwrócił głowę w geście silnej irytacji.
Z drugiej strony wiedział, że nie ma innego wyjścia, a nikogo innego tu nie było, więc musiał na to przystać. Z bólem serca kiwnął głową w kierunku lasu.
- Niech będzie. Chodźmy. - mruknął. Jednak Jiraiyia nie ruszył się z miejsca.
- Na co czekasz?!
- Płatność z góry ^^.
- chyba żartujesz - posłał oburzone spojrzenie w stronę rozzuchwalonego pustelnika, ale wyglądało na to, że mówił poważnie.
Z szatańskim uśmiechem na ustach wskazał na spodnie węża, które po chwili wraz z koszulą i pasem znalazły się na trawie.
- Spójrz na ten las. Sądzisz, że uda Ci się go pokonać w nienaruszonym stanie?
- Jakoś się o to nie martwię. Rzucił chłodno.
- Orochimaru... - Poczuł ciepło na swoich policzkach gdy sannin chwycił go za podbródek. - Chyba nie jesteś aż tak głupi.
Białowłosy mówił to cicho, każde słowo wypowiadając tak, jakby chciał za wszelką cenę zmienić jego decyzję.
Czarnowłosy wyrwał twarz z uścisku i zmarszczył brwi w zastanowieniu.
- Co chcesz w zamian?
- Jak sądzisz? Poklepał się po kroczu.
Bezwstydnik...Orochimaru skrzyżował ramiona z niezadowoleniem i odwrócił głowę w geście silnej irytacji.
Z drugiej strony wiedział, że nie ma innego wyjścia, a nikogo innego tu nie było, więc musiał na to przystać. Z bólem serca kiwnął głową w kierunku lasu.
- Niech będzie. Chodźmy. - mruknął. Jednak Jiraiyia nie ruszył się z miejsca.
- Na co czekasz?!
- Płatność z góry ^^.
- chyba żartujesz - posłał oburzone spojrzenie w stronę rozzuchwalonego pustelnika, ale wyglądało na to, że mówił poważnie.
Z szatańskim uśmiechem na ustach wskazał na spodnie węża, które po chwili wraz z koszulą i pasem znalazły się na trawie.
Orochimaru starał się zasłonić to co najcenniejsze dla mężczyzny, ale zaraz zabrał ręce widząc kiwającą z dezaprobatą głowę erosannina.
Po chwili podszedł do siedzącego na pieńku mężczyzny i klęknął przed nim tak jak ten mu palcem rozkazał.
Odgarniając włosy do tyłu chwycił nabrzmiałego członka i wsadził do buzi główkę i zaczął ssać
Rozpromieniony sannin nie szczędził komentarzy.
" Głębiej, wiem, że możesz " Kiedy nic się nie zmieniło sam przysunął jego głowę bliżej.
Czarnowłosy odskoczył jak oparzony.
W kąciku zabłyszczały mu łzy.
- Zwariowałeś?!
Wykrzyczał i patrząc mu wyzywająco w oczy pochwycił go w usta celowo przygryzając skórę.
Z satysfakcją obserwował jak uśmiech Jiraiyi szybko zmienia się w niezadowolenie.
Nagle został szarpnięty za włosy i uniesiony do góry.
- Pamiętaj. Jeśli mnie zaboli to i ciebie później też.
Taka motywacja w zupełności sanninowi wystarczyła...
Po chwili podszedł do siedzącego na pieńku mężczyzny i klęknął przed nim tak jak ten mu palcem rozkazał.
Odgarniając włosy do tyłu chwycił nabrzmiałego członka i wsadził do buzi główkę i zaczął ssać
Rozpromieniony sannin nie szczędził komentarzy.
" Głębiej, wiem, że możesz " Kiedy nic się nie zmieniło sam przysunął jego głowę bliżej.
Czarnowłosy odskoczył jak oparzony.
W kąciku zabłyszczały mu łzy.
- Zwariowałeś?!
Wykrzyczał i patrząc mu wyzywająco w oczy pochwycił go w usta celowo przygryzając skórę.
Z satysfakcją obserwował jak uśmiech Jiraiyi szybko zmienia się w niezadowolenie.
Nagle został szarpnięty za włosy i uniesiony do góry.
- Pamiętaj. Jeśli mnie zaboli to i ciebie później też.
Taka motywacja w zupełności sanninowi wystarczyła...
***
- Wypinaj się - rzucił krótko przeciągając zastygłe ciało.
- Przestań. A jak ktoś zobaczy?
- to zrobimy trójkącik ^^.
Ta myśl nie napawała czarnowłosego optymizmem ale posłusznie ułożył się na trawie.
Erosennin wszedł w niego bez przygotowania. Orochimaru musiał mocno zacisnąć zęby, żeby by nie wydać z siebie żadnego jęku.
Próbował nie odczuwać z tego stosunku żadnej przyjemności, lecz z każdym pchnięciem jego zapora malała i w końcu oddał się ogarniającemu podnieceniu. Czuł, że spełnienie jest już blisko.
Oliwy do ognia dodawały klapsy, które dostawał z każdym ostrzejszym pchnięciem.Wkrótce ruchy bioder stały się chaotyczniejsze i jego wnętrze zalała biała ciecz.
Gdy wyrównał oddech czarnowłosy pośpiesznie rozejrzał się na boki w poszukiwaniu rzuconych wcześniej ubrań. I obrażony ruszył przed siebie nie czekając na powolnego Jiraiyie. Miał go serdecznie dość...
- Przestań. A jak ktoś zobaczy?
- to zrobimy trójkącik ^^.
Ta myśl nie napawała czarnowłosego optymizmem ale posłusznie ułożył się na trawie.
Erosennin wszedł w niego bez przygotowania. Orochimaru musiał mocno zacisnąć zęby, żeby by nie wydać z siebie żadnego jęku.
Próbował nie odczuwać z tego stosunku żadnej przyjemności, lecz z każdym pchnięciem jego zapora malała i w końcu oddał się ogarniającemu podnieceniu. Czuł, że spełnienie jest już blisko.
Oliwy do ognia dodawały klapsy, które dostawał z każdym ostrzejszym pchnięciem.Wkrótce ruchy bioder stały się chaotyczniejsze i jego wnętrze zalała biała ciecz.
Gdy wyrównał oddech czarnowłosy pośpiesznie rozejrzał się na boki w poszukiwaniu rzuconych wcześniej ubrań. I obrażony ruszył przed siebie nie czekając na powolnego Jiraiyie. Miał go serdecznie dość...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz