Przenoszę tutaj wszystkie teksty mojego autorstwa z Wattpada.

piątek, 12 października 2018

Maltair "Kino" (Altair x Malik)

  Po wejściu do środka przywitał mnie odurzający zapach popcornu i tłum oczekujących na seans ludzi.
Rozejrzałem się wokół i uaktywniając zmysł orła zlokalizowałem swój cel.
Malik jak zwykle punktualny stał w umówionym miejscu wpatrując się w telefon.
 Musze przyznać, że w szarej bluzie i ciemnych jeansach z dziurami prezentował się całkiem dobrze.
Witając się z nim wręczyłem mu kwiata i ustawiliśmy się w kolejkę do kas.
 - Poprosimy zestaw dla dwojga.
Kolega z obsługi zmierzył nas obrzydzonym wzrokiem i odszedł, po chwili przynosząc 2 cole i duży popcorn.
* * * *
Już za chwilę bramka się otworzyła i pognaliśmy razem z tłumem do sali numer 3.
Przemierzając rzędy siedzeń w końcu znaleźliśmy swoje, potrójne wysunięte najbardziej w prawo. W sam raz do robienia nieprzyzwoitych rzeczy.
 - Dlaczego znów musiałeś wybrać akurat te miejsca? - zapytał zdziwiony Malik.
 - Akurat tak mi pasowało - udzieliłem wymijającej odpowiedzi.
Położyliśmy kurtki na trzecie siedzenie, zajmując kolejne dwa obok siebie. Była to najlepsza strategia, ponieważ rezerwując dwa krzesła na wylocie i przy ścianie nikt nigdy nie chciał wykupić środkowego, co dawało nam dodatkowe na ubrania i jedzenie.
 Oczywiście Malik nie mógł znać mojej strategii, bo to ja zawsze rezerwowałem nam po pracy bilety.
Zanurzyłem palce w pudełku i nabierając pełną garść przysmaku wpakowałem go do ust po drodze upuszczając parę ziarenek na spodnie.
    Zauważając to Malik strzepnął je. Dopiero po chwili rozumiejąc gdzie leżał popcorn, odwrócił wzrok w zawstydzeniu.
Wkrótce zgasły światła a na ekranie pojawiły się reklamy. Objąłem mojego szatyna ramieniem i oddałem się produkcji.
Ze snu wybudziła mnie głośna symfonia dźwięków. Gdy otworzyłem oczy na gigantycznym telewizorze główna bohaterka uciekała przed goniącą ją straszną kukłą przypominająca Anabelle.
Cały zesrany kątem oka zerknąłem na Malika. Ten, gdyby nigdy nic siedział niewzruszony i obserwował krwawą rzeź, która powoli dochodziła do skutku.
Był tak zainteresowany filmem, że nawet nie zauważył, że zasnąłem.
Nagle w mojej głowie zrodził się pomysł by odwrócić jego uwagę i przy okazji zapomnieć o strasznej scenie, która prawdopodobnie przyśni mi się w nocy.
Nadal opartą za jego plecami ręką popukałem go w ramię zaś drugą położyłem na udo szatyna i przejechałem po nim palcami. Ten natychmiast odwrócił się w moją stronę z przestraszonym wyrazem twarzy. Po chwili z ulgą złapał się za pierś.
 - Nawet o tym nie myśl, zabieraj te łapę.
Moja ręka wylądowała z powrotem na oparciu fotela.
Zrezygnowany wbiłem się w niego mocniej.
 Po 10 minutach zasłaniania szalikiem oczu doszedłem do wniosku, że jeszcze niczego nie piłem.
Rozprostowując zdrętwiałe od siedzenia kończyny chwyciłem za napój i wbiłem w niego kolorową słomkę.
 Jak na zawołanie przyciągnąłem zaciekawiony wzrok Malika spowodowany nagłym przypływem energii. Z rozbawieniem obserwowałem jak pożądającym wzrokiem spogląda na mnie ukradkiem. Kontynuując przedstawienie wziąłem słomkę głębiej w usta i zacząłem ją zachłannie ssać oczekując jego reakcji.
Jego twarz poczerwieniała a spodnie stawały się coraz ciaśniejsze.
Bawiąc się tak w nieskończoność w końcu Malik pognał do łazienki. Ja w tym czasie wbiłem wzrok w telefon nie chcąc przypadkiem zobaczyć znów jakiejś sceny.
 Odpaliłem angry birds i pogrążyłem się w wirze wydarzeń. Dopiero mroczna salwa kolejnych dźwięków przywołała mnie na ziemie. Spojrzałem na zegarek.
Minęło 15 minut od kiedy wyszedł. Powoli zacząłem rozważać pomysł pójścia i go poszukania.
 Gdy po kolejnych 5 nie wrócił wstałem z siedzenia i pognałem mu na ratunek.
Część stanowisk z jedzeniem było pozamykane więc stwierdziłem, że nadal musi siedzieć w tym przeklętym kiblu.
Odnalazłem drzwi z trójkącikiem i wsunąłem się do środka. W pomieszczeniu był tylko jakiś ojciec z synem, reszta kabin była wolna z wyjątkiem jednej, z której dochodziły jęki.  Oddaliłem się nieco by zerknąć na buty. Czarne airmaxy zdecydowanie należały do Malika.
 Zapukałem kilkukrotnie ale nie otrzymując odpowiedzi wszedłem na toaletę w kabinie obok. To co później zobaczyłem wryło mnie w ziemie. Zawsze zimny na uczucia i rozsądny Malik walił sobie teraz kapucyna w kinowskim wc. Nie wiem co mnie podkusiło ale pogłaskałem go po głowie.
Przerażony szatyn zerknął w górę nieudolnie chowając klejnoty. Miałem wrażenie, że z momentem gdy zobaczył moją twarz jego oczy wypadną zaraz z orbit i potoczą się po podłodze.
 - A-Altair..co tu robisz? - powiedział zażenowany prędko się ubierając.
 - Czekałem 20 minut aż przyjdziesz, gdy nie wracałeś pomyślałem, że Cię poszukam.
 -J-już wychodzę.
   W milczeniu wróciliśmy na salę. Przez następne pół godziny szatyn się do mnie nie odezwał słowem. Znudzony do granic możliwości zająłem się obmyślaniem nowego planu.
Przez jego pokazówkę sam nabrałem jeszcze większej ochoty na sex. Postanowiłem postawić sprawę jasno. Czując,  że dłużej nie wytrzymam uklękłem udając ze czegoś szukam.
Wtem odezwał się Malik. Pomocny jak zawsze - pomyślałem ironicznie.
 - Zgubiłeś coś? Poświecić Ci latarką?
Spojrzał na mnie z zaskoczeniem gdy chwyciłem go za penisa.
 - Dzięki, już znalazłem. - rzuciłem z uśmiechem i natychmiast pożałowałem tej decyzji.
Ciężka butelka z nestea wylądowała na mojej głowie.
- Weź się nie wydurniaj, jeszcze ktoś zobaczy.
Na te słowa obejrzał się za siebie na wtuloną i śpiącą parę.
 - Na pewno nie usłyszą. Nie to co ten pan z synem gdy sobie waliłeś konia. Odgryzłem się. 
 - proszę?!
 - Nic. - burknąłem i rozpiąłem mu rozporek.
Czułem jak szatyn napina się i kładzie ręce na kroczu próbując mnie powstrzymać. Szybkim ruchem chwyciłem je i przyszpiliłem do oparcia.
Przez chwilę siłował się ze mną, na szczęście zawsze byłem silniejszy przez co wygrałem ten mini pojedynek. Zrezygnowany odpuścił.
 - Tylko szybko.
Patrzyłem jak odwraca głowę na bok i wypina się ochoczo.
 Uśmiechnąłem się z satysfakcją i przystąpiłem do roboty.
Zsunąłem nieznacznie spodnie i bokserki i polizałem główkę jego penisa na co zareagował przeciągłym jękiem. Widziałem, że był rozpalony, tylko jak zawsze w przeciwieństwie do mnie to ukrywał. Postanowiłem się trochę z nim podroczyć.
 Mój język lizał wszystko wokół z wyjątkiem penisa.
Zniecierpliwiony Malik w końcu chwycił mnie za głowę i pokierował w stronę nabrzmiałego narządu.
 - Myślałem, że nie chcesz - rzuciłem szyderczo i polizałem go po całej długości. Bawiąc się tak przez moment wziąłem go do wilgotnych ust i zacząłem namiętnie ssać. Plecy Malika wygięły się w łuk dając mi do zrozumienia bym kontynuował.
Przygryzł wargę by nie krzyknąć z rozkoszy. Jego ciałem wstrząsnęła fala gorąca gdy zacząłem powoli poruszać głową za każdym razem wkładając go coraz głębiej do gardła.
 Kiedy osiągnąłem swój limit odczekałem chwilę i delikatnie przejechałem zębami po trzonie. Malikowi wyraźnie się to podobało bo od wydarcia się z rozkoszy powstrzymywał go teraz tylko mój szalik.
Jego prącie powiększyło się od pieszczenia mojego podniebienia. wkrótce doszedł zalewając mnie nasieniem. Wyjmując interes z ust oblizałem dokładnie czubek i połknąłem wszystko.
 - Malik, mam ochotę ciebie grzmocić - sapnąłem wyrównując oddech.
Pobudzony do granic możliwości szatyn zsunął do końca spodnie i zsuwając na podłogę wypiął chętnie pośladki.
Nie myśląc o konsekwencjach mocno docisnąłem jego biodra do siebie i wszedłem w niego bez przygotowania poruszając się głęboko.
 Gdy zacząłem ocierać się o jego wrażliwy punkt nie mógł opanować jęku rozkoszy, który opuścił jego usta.
Zaciskając swoje zimne palce na jego penisie zacząłem poruszać ręką.
Czułem jak wije się pode mną z przyjemności jęcząc za każdym razem gdy uderzałem w jego punkt.
Wiedząc, że zaraz dojdę przyśpieszyłem ruchy ręki po chwili zalewając ją białą cieczą.
 Poruszyłem biodrami jeszcze kilka razy i doszedłem w nim krzycząc z przyjemności.
Dysząc ciężko normowaliśmy oddechy, trwając tak jakiś czas poczym ubraliśmy się i cali czerwoni zajęliśmy się oglądaniem ostatnich minut filmu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

II. Kara

  Ze snu wywołał Leonarda blady świt ciskający promieniami z okna. Wciąż czuł między udami ból po upojnej nocy z assassynem. Kątem oka zerk...