Przenoszę tutaj wszystkie teksty mojego autorstwa z Wattpada.

piątek, 12 października 2018

I. Zapłata

Leonardo obudziło donośne szarpanie drzwi. Wsuwajac na siebie niedosznurowane spodnie leniwym krokiem ruszył w stronę źródła hałasu. Przecierając ze zmęczenia oczy otworzył drzwi, za którymi stał assassyn i wpuścił go do środka. 
  - Przyszedłem po zlecenie. 
Blondyn w milczeniu pokiwał głową wybudzając siebie ze stanu znużenia. Jego wzrok powoli przeniósł się na szufladę, z której po chwili wyciągnął powygniatane pudełko. 
Assassyn ostrożnie otworzył wieko dokładnie oglądając jego zawartość. Kątem oka lustrował nagi tors blondyna zatrzymując dłużej wzrok na rozsznurowanych spodniach, z ktorych wystawała nieznacznie ich zawartość. Ten zauważając to odchrząknął znacząco i podciągnął materiał delikatnie się rumieniąc.
  - Nie zdążyłem się jeszcze ubrać, zaskoczyłeś mnie, sądziłem, że wpadniesz trochę później. - przerwał i zastanowił się chwilę. - Ach! Zapomniałem, że assassyni nie potrzebuja tyle snu co normalni ludzie...Zachowujecie się jak wampiry...
Ezio wzdrygnął się. Jedyne co łączyło go z wampirem to chęć wgryzienia się w kuszącą szyję towarzysza.
Przenosząc wzrok z powrotem na pistolet pogładził opuszkiem drewnianą obudowę. po chwili się odwrócił. 
  -Musisz mi wybaczyć. Niccolò nie przekazał mi jeszcze wszystkich pieniędzy za zlecenia więc musisz zadowolić się tym. Wskazał na sakiewkę i uśmiechnął się przepraszająco, co wprawiło blondyna w chwilowe rozczulenie.
  -Ezio - westchnął cicho. - Nigdy nie kazałem ci płacić..proszę, weź to w ramach naszej przyjaźni. Mówiąc to włożył broń w kieszeń assassyna. 
Ten jednak nie dawał za wygraną ciskając na usta uśmiech przesączony satysfakcją.
  - Skoro nie chcesz przyjąć pieniędzy znajdę inny sposób by ci zapłacić. 
Leonardo nie krył zdziwienia gdy ręka assassyna znalazła się na jego kroczu pocierając je zmysłowo. Druga zaś zajęła się gładzeniem jego skóry na biodrze.
Leonardo dostrzegł nacisk w oczach assassyna przez co zaschło mu w gardle. W milczeniu obserwowal jak rozpalony brunet pieści dłońmi jego ciało. Nadal był zbyt zszokowany by się ruszyć.
Gdy jedna z nich wsunęła się pod materiał spodni jeknął cicho w duchu prosząc by assassin tego nie skomentował.
Nigdy nie krył przed przyjacielem swojego zsinteresowania chłopcami, lecz nie podejrzewał, że jego pociąg również może jeździć w tę stronę.
Blondyn nie odwzajemnial żadnej z pieszczot pozwalając przejąć brunetowi inicjatywę, był nieco zawstydzony całą tą sytuacją i mial nadzieje ze ezio nie robil sobie z niego żartów. W osłupieniu oglądał jego poczynania.
Jego zakłopotanie poglebilo się,  gdy assassyn klęknął przed nim zsuwając mu z tyłka spodnie i obnażając całą ich stojącą zawartość.
Odwrócił ze zmieszaniem głowę, czując jak przyspiesza mu puls.
Czuł przyjemne mrowienie w podbrzuszu gdy assassyn wziął go całego na raz do buzi. 
Ezio łapczywie ssał stojącą męskość blondyna, który ręką próbował zatamować jęki wychodzące z jego ust. Odchylił głowę biorąc go jeszcze głębiej już po chwili pozwalając by biała ciecz spływała po jego twarzy.
Ścierając krople wstał i przyszpilił blondyna do biurka namiętnie go przy tym całując. 
Artysta pogłębił z zadowoleniem pieszczote gdy niespodziewanie został brutalnie odwrócony brzuchem do biurka. Przy uchu czuł nierówny oddech assassyna, ktory szybkim ruchem pozbywal się dolnej części garberoby drugą ręką zaś głaszcząc policzek mężczyzny. 
 - wybacz leo - wysapał i wsunął go całego między pośladki blondyna zaczynajac go ostro posuwać. 
Mebel trząsł się pod natarczywymi ruchami mężczyzn co jakiś czas zrzucając z siebie szeleszczące i mokre od łez szkice. 
Ezio czule obcałowywał kark kochanka by odwrócić jego uwagę od palących ud.
Po jakimś czasie przyzwyczaił się i sam wypinał z ochotą prosząc o więcej doznań. 
 -Aa..Ah! Ezio..głębiej! 
Jego jęki i prośby dodatkowo nakręcały coraz bardziej agresywnego bruneta. Przesunął rękę na pobudzony członek artysty poruszając nią rytmicznie. 
Po serii mocnych pchnięc wkrótce obaj doszli mając na ustach swoje imiona.
Ezio oparł czoło na karku kochanka uspokajając przez moment oddech, po chwili wyszedł z niego i klepnal go w tyłek.
 - Mam nadzieję, że dług spłacony - wysapał.
Blondyn odwzajemnił uśmiech i przyciągnął bruneta do siebie złączając ich usta w krótkim pocałunku. 
 - Następnym razem.... nie przynoś pieniędzy.
Pomieszczenie wypełnił śmiech obu mężczyzn, którzy "odpłacali" się sobie aż do późnego wieczora.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

II. Kara

  Ze snu wywołał Leonarda blady świt ciskający promieniami z okna. Wciąż czuł między udami ból po upojnej nocy z assassynem. Kątem oka zerk...